Nowości O nas Wystawy Hodowla
Literatura Rozmaitości Ksiega Linki Kontakt

 

O nas

 

 

Nasze spotkanie z rasą Rhodesian Ridgeback było niespodziewane, wszystko zaczęło się w 2005 roku...

Przyszłam do pracy, dzień jak co dzień, "telefoniada" od rana, przedstawiciele i klienci przewijają się na zmianę, a tu na dodatek wchodzi nasza księgowa. Myślę sobie: " no tak! Jeszcze tylko jej brakowało do kompletu!". Nie, żebym jej nie lubiła ... wręcz przeciwnie, lecz te okropne papierzyska , których niecierpię!

Jakie było moje zdziwienie, bo zamiast dokumentów, w dłoni trzymała smycz, a za nią podążała opieszale cudna,  ruda klucha z  jakimś zjeżonym grzbietem….

*

To było, moje pierwsze i bezpośrednie spotkanie z przedstawicielką, tej wspaniałej rasy, jaką niewątpiwie jest RHODESIAN RIDGEBACK. Zachwycona szczeniakiem, zaczęłam zadawać mnóstwo pytań!    Wcześniej, z krótką charakterystyką rasy Rhodesian Ridgeback spotkałam się w albumie ras, i nawet "zawiesiłam się" na chwilę nad RR-em.

To, że chcemy mieć psa wiedzieliśmy zawsze, jednakże nigdy nie sprzyjała nam odpowiednia chwila. Zawsze jakieś życiowe wyzwania, spychały podjęcie decyzji o zakupie psa,  na  drugi plan.
A to była właśnie ta chwila! Spotkanie z małym rudaskiem, spowodowało, że już nie odpuściłam. Zaczęłam drążyć temat w domu, czytać wszystko, co wpadło mi w ręce na temat rodezjanów: wymagań rasy, psychiki, zdrowia i przeglądać strony hodowli, wykonywać mnóstwo telefonów do hodowców w poszukiwaniu mojego szczęścia. Były też chwile refleksji, jak to będzie, kiedy w naszym domu pojawi się mały rozrabiaka w postaci RR-a???

Wizyta księgowej, bardzo owocna i sympatyczna, miała miejsce jakieś cztery lata temu a ja na moją, upragnioną rodezjankę czekałam niespełna rok.
Wtedy, wydawać by się mogło, że to wieczność, teraz uważam, że to nie dużo. Był czas na przygotowanie
się do przyjęcia nowego członka rodziny, gdyż później ten trzeba poświęcić na wychowywanie i socjalizację szczeniaka. To bardzo istotne.

Szczęśliwy traf padł na domową hodowlę Leo Ginger, gdzie Liana- mamuśka naszej Gabby, spodziewała
się pierwszego miotu.
Kontakt z Eweliną, właścicielką hodowli miałyśmy świetny, monitorowałam ciążę Lianki, na e-mail dostawałam zdjęcia z usg małych fasolek ( ja oczywiście tak niewiele widziałam, ale moja wyobraźnia pracowała) oraz fotki ciężarnej Lianki i odliczałam dni do rozwiązania.

Urodziło się dwanaście, przecudnych rudzielców, a jedna z nich już była moja
Chwilę później, rozpoczęły się sesje fotograficzne wysyłane na e-mail. Moja ruda gwiazda nosiła różową wstążeczkę!
Teraz znowu czekanie, kiedy szczeniaki będą miały magiczne osiem tygodni i będą mogły opuścić swój dotychczasowy dom.
A one, otoczone świetną opieką hodowcy ( Ewelina wraz z mężem są weterynarzami) rosły zdrowo.

Nie wytrwałam w oczekiwaniu i któregoś, majowego dnia, kiedy szczeniaczki miały już pięć tygodni, wybraliśmy się na wycieczkę! Gdzie ?
Jedziemy odwiedzić rudą sforę!!! Małe Leogingerki!*

Oczywiście entuzjazm, jaki towarzyszył tej wyprawie, tudzież samej wizycie, był ogromny. Wpadło na nas stadko małych rodezjanów i czepiało się to spodni, to sznurowadeł i wszystkie były takie śliczne, rude z maślanymi oczkami. Wtedy, moja Paula powiedziała: „mamo weźmy  dwie…”, bo ona chce tę z czerwoną kokardką, de facto  przypadły sobie wzajemnie do gustu.
Niestety nic z tego, jedzie jedna sunia i tak, jak wcześniej napisałam różowa wstążeczka!

Wybraliśmy sunię sposród rodzeństwa, a na początku czerwca była już
z nami.


Dzisiaj, Gabby Gayle nasza „różowa wstążeczka” ma się dobrze, wyrosła na piękną i kochaną sunię. Spędzamy razem dużo czasu, umilając go sobie wzajemnie... Obecnie, często zastanawiam się jak można żyć bez psa ?

W miarę możliwości czasowych, pokazujemy się na ringach! Wcześniej zarzekałam się, twierdząc że: "wystawy i ringi - to absolutnie nie dla nas"!
Ale bakcyl został połknięty!

 

A wracając do rodezjanki, która odwiedziła nas, parę lat temu i dała początek mojej fascynacji rasą RR…
to Mayari Sarnia Przełęcz, tak na marginesie bliska krewna naszej Gabby

 

Nasza historia, opisana powyżej na wesoło, dała również początek mojej przygody z kynologią.

Z perspektywy czasu, mogę powiedzieć, że Gabby wniosła do mojego życia bardzo wiele pozytywnych zmian.

To ona przyczyniła się do tego, że zaczęłam podążać i rozwiajać się w tym nowym dla mnie kierunku.

 

Sprawia mi to wiele radości i satysfakcji !

 

**


© Izabela Gołąb - Hodowla Rhodesian Ridgeback | Projekt Ane-Mon 2009 |Wszelkie prawa zastrzeżone
Klub RRFCIZKwP*